Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Husqvarna Svartpilen 401 - trochę inny Scrambler Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Husqvarna Svartpilen 401 - trochę inny Scrambler test, opinie i oceny

Scramblery to konstrukcje z pewną dzielnością terenową. Powstały w czasach, kiedy szkoła enduro mówiła nisko, długo, solidnie. Prościej mówiąc wystarczyło typową szosówkę wyposażyć w wyższą kierownicę oraz wydech, który nie zostanie zmiażdżony przez pierwszy napotkany głaz i pojazd do rajdów obserwowanych (bo tak wówczas nazywano zawody off-roadowe) gotowy.

Do redakcyjnego garażu trafiła konstrukcja nawiązująca do scramblerów – czy ma w ogóle jakąś dzielność terenową? Zważywszy, że jej producent to jedna z najbardziej znanych z off-roadu marek, możemy się tego spodziewać. Oto Husqvarna Svartpilen 401.

 

Czarna strzała, bo tak w naszym języku brzmi nazwa Huski wygląda awangardowo. Została zbudowana na tej samej platformie, co KTM Duke 390 oraz RC390. W przeciwieństwie do powyższych, nie jest jednak nakedem codziennego użytku anitym bardziej sportem. W jej przypadku postawiono na design z elementami retro. W sylwetce dominuje wielki reflektor wykonany w technologii LED oraz kratownicowa rama. Off-roadowego sznytu dodają kierownica z poprzeczką, opony z kostką oraz „drapieżny” wspornik z tworzyw sztucznych na zbiorniku paliwa do którego bez trudu przymocujemy bagaż.

 

Stylistyka testowanego modelu została zdominowana przez kolor czarny z jaskrawo-żółtymi wstawkami lakierniczymi i trzeba przyznać, że motocykl wygląda fenomenalnie.

 

Szprychowe koła dodają stylu, a podświetlane włączniki zespolone ułatwią obsługę motocykla w nocy.

 

 

Kierowca/pasażer/cargo

 

Pozycja kierowcy jest…fenomenalnie swobodna i identyczna z tą, jaką 20lat temu poznałem korzystając ze starej, poczciwej CB400Four. A więc z najlepszych lat prawdziwego UJM (uniwersalny, japoński motocykl). Miejsca jest wystarczająco dużo a konfiguracja podnóżki/siedzenie/kierownica taka, żeby przejechać cały świat z rozsądną, krajoznawczą prędkością. Szerokość kierownicy raczej umiarkowana, przeciśniemy się w każdym praktycznie korku. Lusterka zapewniają uczciwą widoczność a siedzenie bezbolesne przebiegi rzędu 300 km.

 

Pasażer ma godne miejsce „pracy”. Wprawdzie może narzekać na ilość miejsca (szczególnie, jeśli kierowca jest otyłym „klocem”), natomiast za jego plecami umieszczono solidny uchwyt, który dodatkowo zapobiegnie zsunięciu się z motocykla.

 

Pod względem cargo ciężko mówić o jakiejkolwiek dzielności. Naked nigdy bez dodatkowych stelaży czy akcesoriów nie będzie turystykiem. Ale wspornik zamocowany na zbiorniku paliwa ułatwi montaż torby. Podróżując solo bez trudu do tylnego siedzenia przypniemy torbę podróżną albo plecak za pomocą pająka. Brakuje nieco schowka pod siedzeniem, ale Huska na tle innych nagich czterystetek wypada pod względem dzielności cargo naprawdę przyzwoicie :)

 

Napęd/podwozie

 

Testowany motocykl napędzany jest jednocylindrowcem o pojemności 375 ccm generującym moc maksymalną 44 KM przy 9000 obr./min. oraz maksymalny moment obrotowy 37 Nm przy tej samej prędkości obrotowej. Wydawać by się mogło, że Svartpilen to sprzęt lubiący głównie wysoki zakres obrotów. Cos w tym jest ale od 4 tyś obrotów silnik budzi się do życia a powyżej sześciu, aż kipi wściekłością oczywiście adekwatną do pojemności silnika. W połączeniu z sześciobiegową skrzynią skutkuje to dynamiczną jazdę, której kres osiągniemy przy 170 km/h (licznikowych). Biegi w Husqvarnie działają płynnie, a niedoświadczeni kierowcy zapewne docenią wyświetlacz biegów.

 

W podwoziu wykorzystano solidny widelec upside-down o średnicy 43mm z przodu oraz wahacz wleczony z centralnym amortyzatorem z tyłu. Fabryczne nastawy świetnie sprawdzają się do codziennego użytkowania, zapewniają całkiem dobrą stabilność podczas jazdy na utwardzanych drogach. Na szutrach wszystko działa tak, jak powinno, ale w lekki teren powinno być bardziej miękko ustawione.

 

Tym co sprawia najlepsze wrażenie w czasie jazdy Husqvarną jest układ hamulcowy dostarczony przez ByBre, czyli budżetową „podmarkę” Brembo. Pojedyncze tarcze hamulcowe o średnicy 300mm z przodu i 230mm z tyłu wraz z zaciskami czterotłoczkowymi (radialnymi) przy przedniej osi oraz jednotłoczkowym z tyłu zapewniają rewelacyjną dozowalność i siłę hamowania. Nie znam innego pojazdu w tej klasie (poza siostrzanym KTM-em Duke 390), którego układ hamulcowy działałby tak sprawnie. Oczywiście jest to dokładnie ten sam układ J. Prawdę mówiąc chciałbym, żeby stał się standardem w tym segmencie pojazdów, coś na wzór kategorii Moto2, gdzie wszystkie teamy jeżdżą na silnikach Hondy. Czyli podjazdy o średniej pojemności powinny korzystać z testowanego układu ByBre.

 

ABS zestrojono perfekcyjnie. Jego praca jest płynna a ingerencja niemal niezauważalna.

 

 

Wrażenia z jazdy

 

Jazda Husqvarną to prawdziwa przyjemność. Wygodna pozycja i przyzwoite osiągi, wraz z zapewniającymi komfort psychiczny hamulcami prowokują do ostrzejszej jazdy. O dziwo…Huska wychodzi z niej obronną ręką. Przyspieszenia, guma na zawołanie czy maksymalne opóźnienia hamowania poprawiają humor a w głębi ducha zastanawiamy się, czy na pewno jest to tylko czterysetka.

 

Opony ze stylizacją kostkową dają radę w szybkich winklach mimo, że wyglądają na terenowe, to przede wszystkim zabieg stylistyczny. Odgłos pracy silnika przenosi nas w wyczynowy sport. Podobnie brzmią KTM-y w klasie Moto3. Do tego wszystkiego Huska rozrabia w każdych warunkach jakby intuicyjnie, ale w sposób przewidywalny, dający się kontrolować. Chcemy szaleć, ok. Chcemy pośmigać po szutrach, załatwione. Mamy ochotę na spokojną jazdę do pracy – spoko stary, masz jak w banku.

 

Gdzie są zatem jej słabe punkty? Powiem szczerze, ja ich nie znalazłem. Oczywiście mogła by lepiej chronić przed deszczem, mieć lepsze osiągi czy dzielność cargo. Ale to model, który jest dzisiejszym UJM-em. Po prostu tak został zaprojektowany i taki będzie...

 

Testowany pojazd spala przy dynamicznej jeździe nieco ponad cztery litry paliwa na sto kilometrów. Oznacza to zasięg rzędu 250 km.

 

 

Naszym zdaniem

 

Husqvarna Svartpilen 401 to jeden z najlepszych motocykli, które testowaliśmy. Oczywiście w odniesieniu do swojego segmentu, pojemności i ceny. Jeśli już poruszyliśmy temat ekonomii  Husqvarna Svartpilen 401 kosztuje 27200 zł. To bardzo ucziciwa kwota za nowoczesny technicznie i atrakcyjny wizualnie pojazd na co dzień.

 

Dane techniczne

 

Silnik

jednocylindrowy, czterosuwowy

pojemność

375 ccm

średnica / skok

89/60 mm

moc

32kW @ 9.000/min

maksymalny moment obr.

37Nm @ 7.000/min

kompresja

12.6:1

skrzynia biegów

6-biegowa

chłodzenie

cieczą

rama

kratownicowa z rur chromowo-molibdenowych

przednie zawieszenie

WP-USD O 43 mm

skok zawieszenia

przód 142mm / tył 150mm

przednie hamulce

ByBre, czterotłoczkowe, radialne, średnica tarczy 300 mm

tylne hamulce

ByBre, jednotłoczkowy, tarcza 230 mm

rozstaw osi

1357 +/-15,5mm

wysokość siedzenia

835 mm

pojemność zbiornika

9,5 l/ 2.5 rezerwa

masa z paliwem

150 kg

 

Więcej o motocyklach Husqvarna

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści