Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Motocykle Honda NX 650 Dominator Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Honda NX 650 Dominator

Motocykle enduro klasy 600 uważane są przez wielu za wszechstronne i uniwersalne. Jednak dopiero kiedy przejechałem się Hondą NX 650 Dominator, zrozumiałem, jak dobrze można połączyć właściwości terenowe z szosowymi w jednym pojeździe.

Dominator pojawił się na rynku w 1988 roku. Prezentacja odbyła się rok wcześniej i już wtedy nowy model Hondy wzbudził duże zainteresowanie. Szczególną uwagę zwracał swoim przydomkiem – Dominator, który był uważany za chwyt marketingowy. NX był reklamowany głównie jako miejskie enduro, jednak użytkownicy udowodnili, że nie tylko w mieście sprawdza się idealnie. Jako następca modelu XL 600 przejął z niego niewiele, bo w zasadzie tylko silnik. Został rozwiercony do pojemności 650 ccm, cztery zawory tradycyjnie już były rozmieszczone radialnie i uruchamiane przez system dwóch dźwigienek, zgodnie z patentem RFVC. Za zasilanie mieszanką odpowiadał pojedynczy podciśnieniowy gaźnik, za to układ wydechowy wyposażono w dwa tłumiki. W pierwszych modelach, oprócz elektrycznego, znajdował się też nożny rozrusznik – bardzo przydatny w razie awarii akumulatora bądź zalania. Niestety, w 1992 roku zrezygnowano z niego. W trakcie wieloletniej produkcji model ulegał niezbyt widocznym, za to sensownym zmianom. W 1990 roku bębnowy tylny hamulec został zastąpiony jednotłoczkowym tarczowym; zastosowano także układ dopalania spalin. Jednak motocykl, niestety, pozbawiono śruby regulacyjnej tylnego amortyzatora. Zaostrzające się normy spalin zaowocowały również zmianą dysz w gaźniku i spadkiem mocy z 45 do 44 KM. Dwa lata później pojemność zbiornika paliwa zwiększyła się z 13 do 17 litrów, a model optycznie urósł za sprawą masywniejszej przedniej osłony i zintegrowanych kierunkowskazów.

Czy to jest enduro?

Na pierwszy rzut oka Dominator nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Niski, zabudowany plastikiem, nie przypomina enduro. Dla mnie jego wygląd to sprawa dość dyskusyjna, choć są i tacy, którym bardzo się podoba. Ale przecież nie o wygląd tu chodzi. Przyglądam się bliżej. Aluminiowa osłona pod silnikiem budzi zaufanie – pierwszy duży plus. Drugim elementem, sugerującym mocne nastawienie konstruktorów na praktyczność modelu, są dwa plastikowe schowki, jeden np. na mapę czy dokumenty, drugi na fabryczny zestaw narzędzi. Przednia owiewka skutecznie zasłania zegary przed słońcem, dzięki czemu cały czas są czytelne. Z elementów typowych dla motocykli enduro w oczy rzucają się handbary, szeroka kierownica z poprzeczką i solidna osłona pod silnikiem. Im dłużej przyglądałem się Dominatorowi, tym bardziej rosła moja sympatia do niego i ochota na jazdę.

 

Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna. Wyprostowane plecy, lekko ugięte kolana i dobrze dobrana szerokość kierownicy potęgują uczucie komfortu. O ile w tego typu motocyklach można, oczywiście, mówić o komforcie. Dość sporym problemem jest, niestety, postawienie motocykla na boczną nóżkę, nie dlatego, że to jest jakaś skomplikowana czynność, tylko dlatego, że wtedy stoi on zbyt pionowo. Właścicielowi testowanego motocykla zdarzyło się, że zwykły podmuch wiatru przewrócił mu maszynę. Na szczęście, podstawka od Hondy SLR 650, która jest inaczej wygięta, pasuje bez żadnych przeróbek.

 

Strony:

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści