-->
Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Harley Davidson Electra Glide Ultra Limited Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

Harley Davidson Electra Glide Ultra Limited test, opinie i oceny

Tradycja zobowiązuje. Harley-Davidson to pewnego rodzaju ewenement; już dawno zaprzestał wyścigu technologicznego oraz pogoni za osiągami. Kiedy inni producenci prześcigają się w pomysłach jakimi nowymi rozwiązaniami przyciągnąć klientów, Harley wrzuca kilka detali produkowanych „x” lat temu, dodaje atrakcyjne malowanie, opis w katalogu i nowy model gotowy. Dotychczas wszelkie modernizacje i rewolucyjne zmiany ograniczały się do aktualizacji jednostki napędowej i dowolnej konfiguracji elementów stylistycznych leżących na półkach w magazynie firmy.

Do naszego laboratorium trafił nowy Harley-Davidson Electra Glide Ultra Limited, zwany w skrócie FLHTK. Czy można coś jeszcze zmienić i poprawić w motocyklu produkowanym i modernizowanym nieprzerwanie od prawie 50 lat? My już znamy odpowiedź.

 

Historia w pigułce

Pierwszy motocykl oznaczony FL do sprzedaży trafił w 1941 r. Był napędzany silnikiem Knucklehead, ale o zwiększonej mocy i pojemności do 74 cali sześciennych. Rama była wspólna dla serii FL oraz EL. W 1948 r. Knuckleheada zastąpiono Panheadem. Już rok później Harley-Davidson zastosował kolejną nowość - widelec hydrauliczny. Z tej okazji, dla zaakcentowania rewolucyjnej konstrukcji przedniego zawieszenia, dodano nowe określenie motocykla: Hydra-Glide. Nazwa Glide i oznaczenie FL od tej pory zaczną być nierozłączne. W 1958 r. model FL otrzymał zmodernizowaną ramę oraz tylny wahacz podparty na dwóch amortyzatorach. Oczywiście specjaliści od marketingu szybko zmienili nazwę motocykla na Duo-Glide. Na trzecie wcielenie nazwy Glide trzeba było jeszcze chwilę poczekać. Rok 1965 był ostatnim rokiem montażu Panheada do FL-a. Silnik wyposażono w elektryczny rozrusznik. Rozwiązanie było na tyle innowacyjne, że wprowadzona z tej okazji nazwa Electra-Glide pozostała do dziś. 

 

Z istotniejszych wydarzeń dla serii Electra Glide warto wymienić: 1966 r. - wprowadzenie silnika Shovelhead, 1969 r. - montaż przedniej owiewki nieoficjalnie nazywanej "batwing" (we wczesnych modelach łatwo demontowanej, w późniejszych mocowanej na stałe; zestaw wskaźników przeniesiono z baku w owiewkę). Od roku 1972 FL otrzymuje hamulec tarczowy. W 1984 r. wprowadzono silniki Evolution, a od 1999 Twin Cam 88, którego pojemność wzrastała z 88 do 96, by w końcu osiągnąć 103 cale sześcienne. W „międzyczasie” Electra otrzymywała różne rodzaje ram, widelców, skrzyń biegów z biegami wstecznymi lub bez nich, tempomat, czy kufry. Warto wspomnieć o nieubranych wersjach Electry Glide (pozbawionych wysokiej szyby, przedniej owiewki i kufra centralnego), produkowanych pod koniec lat siedemdziesiątych i w połowie osiemdziesiątych, których tradycje całkiem niedawno kontynuował HD Road King, a od niedawna, w pewnym sensie, testowany przez nas w 2012 r. Street Glide. Electra Glide była pierwszym motocyklem, który nadawał się do turystyki przez duże „T” i do dzisiaj pozostaje jej ikoną. Jak sprawdził się w naszym teście przeczytacie poniżej.

Wygląd/zmiany nadwozia

Czy przesadą będzie stwierdzenie, że Electra wygląda dokładnie tak, jak w latach siedemdziesiątych? Zdecydowanie nie. Bez sensu wprowadzać radykalne zmiany do czegoś, co stało się ikoną. Faceliftingi od wielu lat są niezwykle dyskretne, a w wyglądzie wciąż dominuje szeroka, przednia owiewka z wysoką szybą. Ów detal kryje w sobie wielki, okrągły reflektor, a od wewnątrz niezwykle bogaty zestaw okrągłych wskaźników. Kształt tylnej części motocykla zdeterminowała przestrzeń bagażowa; dwa duże kufry boczne, oraz centralny, będący jednocześnie oparciem dla pasażera. Jeśli jednak dokładniej się przyjrzymy, to jest kilka rozwiązań, które mogą się podobać. Po pierwsze, reflektor. Wykonany w technice LED tylko wygląda klasycznie. Jego skuteczność jest rewelacyjna. Jeśli wspomagamy się dodatkowymi reflektorami umieszczonymi z boku przedniej lampy, to nie znajdziemy na rynku porównywalnie skutecznego motocyklowego oświetlenia. No może poza kilkoma BMW i niektórymi modelami HD. Kolejny detal, który zwrócił naszą uwagę, jest prosty w wykonaniu, tani w produkcji, a przy tym niesamowicie poprawia funkcjonalność motocykla. To deflektory umieszczone z boku owiewki motocykla. Zamknięte wpisują się w kształt Harleya i poprawiają ochronę przed deszczem. Obrócone o blisko 180 stopni powodują nadmuch strugi chłodnego powietrza wprost na kierowcę, co skutecznie chłodzi kierowcę w upalne dni. Wraz z ostatnim już, trzecim deflektorem, umieszczonym poniżej przedniej szyby mamy całkiem sensowny system zarządzania naturalną klimatyzacją. Miejscem, gdzie znajdziemy duże zmiany są kufry. Wprawdzie wyglądają wciąż tak samo, ale mają teraz wygodniejszy sposób otwierania. W poprzednich trzeba było manewrować chromowaną klamrą, która zatrzaskiwała się i przytrzymywała wieko. W obecnych mamy łatwo dostępną dźwignię od strony tylnego koła, którą obsłużymy jednym palcem. Rozwiązanie docenimy podczas próby otwarcia kufra, mając ręce zajęte bagażami. W kufrze centralnym pasek-ogranicznik otwarcia pokrywy, podczas zamykania, zwija się w podobny sposób jak miarka stolarska, nie plącząc się pomiędzy ładunkiem. Godne pochwały są wykończenie przyjemną wykładziną oraz zamykana suwakiem kieszeń na dokumenty i telefon komórkowy. Electra na rok 2014 r. otrzymała nowy sprzęt audio-wizualny, z wygodnym dotykowym ekranem o przekątnej 6,5 cala (największym dostępnym w modelach firmy), nawigacją i wyjściem USB, dzięki któremu łatwo skomunikujemy się (co w niektórych motocyklach potrafi sprawić sporo kłopotu) z pendrivem, iPhonem, czy wszelkimi, przenośnymi MP3-ami. Dźwięk usłyszymy za pomocą 4 głośników o średnicy 5,25 cala.

 

Amerykańskie centrum sterowania wszechświatem

 

Poza tym motocykl jest do bólu klasyczny. Wszystkie detale są dobrze wykonane, precyzyjnie spasowane, a motocykl wygląda dokładnie tak, jak możemy spodziewać się po retro-turystyku: nawiązuje do stylistyki starszych modeli. Do kufra centralnego zmieścimy dwa pełnowartościowe kaski, choć za sprawą dwubarwnego malowania, optycznie wydaje się on być znacznie mniejszy i jakby nieco spłaszczony (to efekt połączenia kremowego koloru góry i boków elementu, z ciemnym spodem). Wisienką na torcie jest śliczny, chromowany, chłodzony cieczą V-twin o pojemności 103 cale. Pozostałe detale są charakterystyczne dla serii Electra - głębokie, nieco kanciasto podcięte błotniki, nisko umieszczone, długie tłumiki, tylny reflektor, pojemny, kroplowy bak, chromowane gmole, dodatki na błotniki, duże, odlewane alufelgi ze specyficznym wzorem szprych, a także zewnętrzne oświetlenie umieszczone na tylnym kufrze. Pasażera ucieszy natomiast miękkie, komfortowe siedzenie z oparciem o niezłym trzymaniu bocznym, przypominające bardziej domowy fotel. Zarówno kierowca, jak i pasażer posiadają wygodne podłogi pod nogi.

Autor: Jakub Olkowski

Strony:

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

Harley Davidson Electra Glide Ultra Limited

42
zdjęcia
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści