BMW Motor Fest 2016 - Motorrad Days w skali mikro - Motogen.pl

Miejscem akcji była Jura Krakowsko-Częstochowska, której tereny zadowolą zarówno miłośników dynamicznego pokonywania zakrętów i podziwiania urokliwych widoków, jak również spodobają się tym, którzy lubią bardziej industrialny klimat. Baza została ulokowana w Villa Verde Congress & SPA znajdującym się na wjeździe do Zawiercia.

Już w piątek uczestnicy mogli zapoznać się z ofertą wystawców, a ci, którzy przyjechali wcześniej, mieli okazję posmakować uroku dróg łączących okoliczne wsie i miasteczka. Wieczorem na wszystkich czekała powitalna biesiada, na której po raz pierwszy można było zasmakować piwa z rzemieślniczego browaru opatrzonego etykietami BMW Motor Fest.

Drugi dzień był już bardziej dynamiczny. Na śmiałków czekały dwie trasy opracowane przez organizatorów – drogowa i terenowa. Próżno było jednak szukać mapy, a w ruch poszły długopisy i taśma klejąca, ponieważ uczestnicy otrzymali wskazówki w formie itinera, a cała zabawa była jednym wielkim rajdem nawigacyjnym. Oczywiście organizatorzy zachęcali do przestrzegania przepisów ruchu drogowego i poszanowania lokalnej przyrody i dlatego zwycięzcy byli wyłaniani drogą losowania.

Na tych, którzy zdecydowali się zostać w ośrodku również czekało wiele atrakcji. Co jakiś czas muzyka była przerywana występem naczelnego stuntera BMW Motorrad Polska – Huberta „Raptownego” Dylona, który dał popis umiejętności zarówno na motocyklu jak i gokarcie. Oprócz tego zorganizowano różnego rodzaju konkursy. Na stoisku ADV Polska można było wygrać voucher o wartości 300 euro, a oprócz tego organizatorzy zorganizowali plebiscyt na najładniejszego klasyka i customa imprezy. Obsada klasyków i customów nie była wielka, ale za to treściwa i prezentowane motocykle doskonale pokazywały drogę, jaką BMW Motorrad przebyło przez ponad 90 lat swojego istnienia.

Stoiska dealerów również były ciekawe, ponieważ prezentowali się oni tematycznie. BMW Sikora wystawiło się z wyścigową przyczepą i motocyklami BMW S1000RR. BMW Inchcape zorganizowało sklep z odzieżą i akcesoriami. Dilerzy BMW Gazda i M-Cars kusili jazdami testowymi. Ciekawie było również na stoisku BMW Dobrzański, gdzie można było na przykład wymienić opony lub dokonać drobnych napraw i czynności regulacyjnych w motocyklu. Salon BMW Smorawiński przywiózł ze sobą klasyczne R2 i R47 oraz nowoczesne R nineT, które jest dziedzicem 90 lat historii BMW Motorrad. Na wszystkich żądnych przygód czekały stoiska ADV Poland oraz Akademii Enduro. Motocykliści lubiący szybkie i precyzyjne pokonywanie zakrętów mogli zapoznać się z ofertą California Superbike School. Była również ciekawostka w postaci przyczepy motocyklowej, którą można ostro skompresować i zmieścić do samochodu osobowego. Ciekawostką był fakt, że na imprezie spotkaliśmy również motocykle innych marek, włącznie ze złotą Hondą Gold Wing.

Wisienką na szczycie sobotniego tortu było rozdanie nagród uczestnikom konkursów oraz koncert Oddziału Zamkniętego i zabawa do późnych godzin nocnych.

W niedzielę przyszedł czas na pożegnania. Ponad 500 posiadaczy i miłośników marki BMW z uśmiechami na twarzy rozjechało się do domów. BMW Motor Fest było doskonałą okazją do pojeżdżenia ze starymi znajomymi i nawiązania nowych znajomości przy dobrym, lokalnym piwie i żeberkach. Czy można chcieć czegoś więcej? Pewnie tak, ale jak na pierwszą edycję impreza była bardzo udana i nawet goście z niemieckiej centrali BMW byli zaskoczeni, że motocykle tej marki są w Polsce tak popularne. Możemy więc śmiało powiedzieć, że oczekujemy podania daty kolejnego BMW Motor Fest.

Autor: Wojciech Grzesiak